wtorek, 26 listopada 2013

2.

Skoro już założyłem tego bloga to wypadałoby coś tutaj pisać, bo przecież (parafrazując niedoszłego prezydenta naszego kraju) – od tego on jest, od tego jest on, od tego jest. No właśnie.. od tego jest blog. Mniej więcej dlatego będę starał się coś skrobać w miarę systematycznie. No ale do rzeczy!

Bycie kolekcjonerem, bądź też zbieraczem autografów często wiąże się z wyrzeczeniami. Tak – każdy początkujący zbieracz, który żyje gdzieś tam w gimbazjadzie musi wybrać – musi wybrać czy za pieniądze z kieszonkowego kupić sobie drugie śniadanie, paczkę maczug i puszkę fanty do popicia chipsów czy też może urządzić sobie głodówkę i po lekcjach wysłać list do swojego ulubionego sportowca. No dobra, tak było jak ja chodziłem do gimnazjum. Teraz gimbazjaliści (oczywiście nie wszyscy) zastanawiają się czy za kieszonkowe kupić sobie nowe 'ermaksy' czy nowego 'fulkapa'. Trudny wybór, fakt. Ale dobra, bo kolejny raz się zapędziłem i zszedłem z tematu. Z wyrzeczeniami wiążą się przede wszystkim pieniądze. Dlatego trzeba postawić sobie pytanie: kupić bułkę czy znaczek? Nie, to nie są żarty. Jak się pewnie domyślacie ja zazwyczaj wybierałem bułkę. Jednak, jak to przystało na kolekcjonera (może w moim przypadku jest to zbyt duże słowo, ale zbieracz jakoś do mnie nie przemawia) wysyłałem również listy. Nie słałem ich jakoś dużo, ale kilka ich było. A jaka była frajda z odpowiedzi! Maaasa – poważnie, jarałem się jak dziecko. Chociaż chyba to miało związek z tym, że w sumie byłem wtedy dzieckiem. Hmm.. nieważne. Jednak wyrzeczenia i pytanie 'co kupić' przestało mieć znaczenie kiedy pojawiły się komputery, a wraz z poszerzeniem się dostępu do internetu przyszła możliwość wysyłania maili, co znacznie ułatwiło życie. Nie trzeba było już wysyłać tylu listów co kiedyś, można było spokojnie kupić sobie bułkę. Korzystanie z elektronicznej poczty początkowo wydawało się w porządku. Każdy wysłał sobie po kilka maili i spokojnie czekał na odpowiedź. Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że może się to przerodzić w pewnego rodzaju epidemię. Przybywało kolekcjonerów, a wraz z tym przybywało maili. Co więcej, gdy jakiś sportowiec odpowiedział na maila, to od razu dowiadywała się o tym reszta zbieraczy (używam tego słowa tylko dlatego, żeby się zbyt często nie powtarzać) i momentalnie wszyscy również wysyłali maila pod ten sam adres. Pisząc 'wszyscy' mam na myśli również siebie. Wtedy nie uważałem tego za coś złego. Byłem młody, głupi i dążyłem do tego by szybko i jak najmniejszym kosztem wzbogacić swoją słabą kolekcję. Jednak patrząc na to z perspektywy kilku minionych lat to tak na serio uważam, że była to straszna głupota. Bo nie interesowało mnie kogo to autograf, ważne było to, że jest +1 do albumu – typowe zachowanie gówniarza. No ale trudno, tak było.

Kończąc (tę część, bo może kiedyś dokończę myśl) – chciałem zaznaczyć, że nie uważam wysyłania maili za coś złego, jest to przecież jeden ze środków do osiągnięcia celu. Nie chodzi mi o sam fakt, ale o sposób w jaki się to odbywało. Ale nie, dalej się to dzieje..

Tak, wiem – problemy współczesnego świata...
... na tym zakończmy.

Tymcza!

niedziela, 24 listopada 2013

1.

Chyba nie cieszy mnie to tak jak dawniej.. Nie bawi mnie już wysyłanie listów, oczekiwanie na odpowiedź i częste zaglądanie do skrzynki. Coś umarło, brak już jakichkolwiek chęci do działania i do zdobywania kolejnych podpisów rozwijających kolekcję. - Najprawdopodobniej to właśnie tymi słowami bym odpowiedział, gdyby ktoś jakiś czas temu spytał mnie o moje podejście do kolekcjonerstwa.

Od tamtych dni minęło już dużo czasu, a moje nastawienie zdecydowanie się zmieniło. Nie jest tak, jak było na samym początku, jednak wyraźnie widać poprawę. Zdarza mi się zbierać autografy osobiście, chociaż nie jest to zbyt często zjawisko. A listy? Hmm.. jest tak jak przez kilka poprzednich lat – listów brak. Nie ma czasu na pisanie listów, bo piszę bloga.. Coś za coś. Nie no, ale tak całkiem na serio. W przyszłości może coś wyślę, kto wie.

Założenie tego bloga ma na celu zrobienie czegoś, co spowoduje, że bardziej się skupię na kolekcjonerstwie, spędzę nad nim więcej czasu i będzie mi się chciało dalej w to brnąć. Chcę również podzielić się z Wami częścią mojej skromnej kolekcji. Dodatkowo ten blog może być przydatny dla początkujących kolekcjonerów. Nie wiem jeszcze w jakim stopniu i czy w ogóle będzie, ale przyjmijmy, że tak się stanie. Tak, ten blog na pewno pomoże! Czego jeszcze będzie można tutaj uświadczyć? Co jeszcze mogę zaproponować? Mam kilka pomysłów, ale to później.

Muszę przeprosić za dość ubogą szatę graficzną, a także za logo zrobione w bardzo profesjonalnym programie graficznym. Przy najbliższej okazji mam zamiar to zmienić, ale na razie musi pozostać tak jak jest. 

Nie chce mi się wymyślać tytułów, dlatego będę je tylko numerował. Tak, wiem - to bez sensu.

Tymcza!