niedziela, 1 grudnia 2013

3.

Rozmawiałem ostatnio ze znajomymi na temat mojego bloga, którzy stwierdzili, że za mało jest tutaj autografów. No tak, w końcu jest to blog o pomazanych markerem zdjęciach, więc przyznałem im rację, a także obiecałem, że już niedługo będą mogli zobaczyć tutaj skany kilku podpisów. Tak swoją drogą, mieliśmy kawał tematu do dyskusji, nie ma co..

Z racji tego, że nie posiadałem zeskanowanych autografów musiałem takowe zrobić. Wziąłem do ręki pierwszy segregator z brzegu, po czym okazało się, że jest on pusty. No cóż, musiałem wziąć następny, a w nim były podpisy byłych piłkarzy Borussii (nie, nie tej z Dortmundu – ale to dobrze wiecie). Skanowanie nie jest jakimś ciekawym zajęciem, więc możecie się domyślić, że nie udało się zeskanować (kurde, jaki jest synonim do słowa skanować?!) wszystkiego. Skończyło się na tym jednym segregatorze, reszta następnym razem.

Początkowo nie wiedziałem, które autografy Wam pokazać, ale w końcu zdecydowałem, że wybiorę podpisy Polaków, którzy grali w barwach Gladbach. Pierwszym z nich jest Andrzej Juskowiak, który w Mönchengladbach spędził dwa sezony, w których rozegrał 52 spotkania oraz strzelił 12 bramek w lidze niemieckiej. Dobra, nie chce mi się opisywać przebiegu kariery Juskowiaka, bo jakoś nie widzę w tym celu, są od tego inne strony.

podpis Juskowiaka na karcie Aue.

Szkoda, że autograf nie jest na karcie klubowej Borussii. No, ale nie ma co wybrzydzać, w końcu podpis to podpis.

Drugim Polakiem, który wystąpił w barwach Gladbach był Marcin Mięciel. Popularny Miętowy, przez jeden sezon zagrał 18 spotkań i strzelił dwa gole, a jeden z nich został wybrany golem miesiąca w Niemczech. 

Mięciel w barwach VfL Bochum.

Byłem bardzo blisko pozyskania autografu Mięciela na karcie Gladbach, ale niestety nie udało mi się przekonać pani pracującej w restauracji na Torwarze, żeby mi ją podarowała. Karta wisiała sobie w gablotce i się zwyczajnie kurzyła, więc nie rozumiem czemu nie chciała mi jej dać. Może to dlatego, że nic nie zamówiłem.. Hmm.. nie wiem.

Autograf Eugena Polańskiego też mam, ale o farbowanych liskach dzisiaj nie mówimy.

Tymcza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz