niedziela, 15 grudnia 2013

6.

Kolekcjonowanie podpisów piłkarzy jest takie pospolite, takie normalne i często spotykane, że śmiało można powiedzieć, że jest nudne. Zresztą samo kolekcjonerstwo autografów dla większości jest nudnym zajęciem, no ale to pomińmy. Piłka nożna jest dyscypliną sportową, którą ogląda największy odsetek naszego społeczeństwa. Tak więc ogromne liczby kolekcji autografów piłkarzy są naturalnym odbiciem zainteresowania ogółu mieszkańców naszego kraju, choć w sumie nie tylko naszego, innych też. Przecież nie tylko tutaj mamy kolekcjonerów, jest ich tak dużo, jak mrówków. Oczywiście w moich zbiorach najwięcej jest właśnie podpisów kopaczy, ale nie jest to jedyny profil mojej kolekcji. Drugą, co do liczby autografów, kategorią jest kolarstwo. I to właśnie o tej dyscyplinie i podpisach z nią związanych, chciałem dzisiaj napisać.

Pewnie większość już nie czyta tego wpisu, bo przecież, jak można oglądać kolarstwo, a co dopiero o nim czytać?! Można? Można! To nie jest nic nienormalnego czy też bardzo nudnego i mało interesującego. No dobra.. trochę jednak jest, ale cichutko. Tak jak wspomniałem w jednym z moich poprzednich wpisów, moje zainteresowanie kolarstwem zaczęło się za bajtla. Miałem jakieś dziesięć lat i przy tradycyjnym przeskakiwaniu kanałów telewizyjnych, trafiłem właśnie na zawody kolarskie. Nie był to byle jaki wyścig. Tour de France, który był wtedy transmitowany, to jeden z największych wyścigów na świecie. Wszyscy kojarzą takie nazwiska, jak Lance Armstrong czy Jan Ullrich. To właśnie rywalizacją tych dwóch panów interesowali się kibice dwóch kółek. Pewnie gdyby nie to, a także barwny komentarz Tomasza Jarońskiego oraz Krzysztofa Wyrzykowskiego nie zainteresowałbym się tym, na pierwszy rzut oka, nudnym sportem. Tak wiem, pisałem już o tym ostatnio. Robię to specjalnie. Powtarzam się, bo lubię. A co!

Nawiązuję w tym wpisie do kolarstwa, ponieważ ostatnio otrzymałem autograf Samuela Sancheza. Możliwe, że go nie znacie, ale Hiszpan jest złotym medalistą olimpijskim z Pekinu. W 2008 roku wygrał wyścig ze startu wspólnego tuż przed Davide Rebellinem oraz Fabianem Cancellarą. Tak swoją drogą, to ich autografy także posiadam w kolekcji. Sanchez przez całą swoją karierę jeździł w baskijskiej grupie Euskaltel-Euskadi.

Oprócz złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich do największych sukcesów Hiszpana można zaliczyć dwa miejsca na podium w hiszpańskiej Vuelcie oraz jedno w Tour de France.

Podpis Samuela Sancheza jest numerem 308 w mojej kolekcji kolarskich podpisów. Dziesięciu nierozszyfrowanych nie liczę..

Tymcza!

4 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że kolarstwem się nie interesuję, ale gratuluję autografu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam gratuluje,Karol może wymienimy się linkami bloga,chętnie Cię umieszczę u siebie,pozdrawiam,napisz kiedy możesz mnie dodać.

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję, chociaż muszę się przyznać, że go nie kojarzę :P

    OdpowiedzUsuń