poniedziałek, 30 grudnia 2013

9.

W kończącym się jutro roku wydarzyło się trochę ciekawych rzeczy. Dlatego też chciałem zebrać to wszystko do kupy i tutaj opisać. Pewnie o czymś zapomnę, no ale co tam. Zobaczymy.

Jeżeli chodzi o zbieranie podpisów i powiększanie mojej kolekcji to początek roku nie zapowiadał się zbyt ciekawie. Padło forum. Chyba już na dobre. Padało już wcześniej, jednak zawsze wracało. Teraz chyba nie ma nadziei na wielki comeback, no ale zobaczymy. Co ma być to będzie, jak to śpiewał Szymon Wydra w jednym ze swoich największych hitów. To znaczy do końca nie wiem kiedy dokładnie forumek upadł, ale dla dobra opowieści przyjmijmy, że było to wtedy. Oprócz tego, nic nie zapowiadało, że będę wysyłał listy, bądź też zbierał osobiście, kompletnie nic. Lenistwo i seriale nie pomagały. Licencjat również sam się nie mógł napisać. No dobra - mógł, ale się nie napisał. Dlatego też przez pierwsze pół roku mało się działo. Wysłałem kilka listów, co jak na mnie jest dużym osiągnięciem, no ale wymagajmy od siebie więcej. Nawet w takiej dziedzinie, jaką jest kolekcjonerstwo. 

Listy wysyłałem wtedy do polskich klubów siatkarskich. Przyszły chyba ze dwie lub trzy odpowiedzi. Pewnie byłoby ich więcej gdybym wysłał te listy w sezonie zasadniczym, a nie już w końcowej fazie play-offów. No ale cóż, cieszmy się z małych rzeczy. Kurde, chyba ostatnio słuchałem za dużo 'hitów'. Najpierw Wydra, a teraz sam nie wiem kto, Sylwia Grzeszczak? Witek, pomóż!

Minęło sześć miesięcy, przyszły wakacje i tradycyjnie pojawiła się perspektywa zbierania osobiście. Bowiem, na przełomie lipca i sierpnia odbywał się największy w Polsce wyścig kolarski, Tour de Pologne. Z racji mojego zainteresowania kolarstwem postanowiłem kolejny raz pojechać na trase wyścigu i pozbierać kilka podpisów. 

Odwiedziłem Katowice, gdzie próbowałem zbierać na mecie jednego z etapów. Próbowałem to chyba właściwe słowo, ponieważ autobusy ekip były rozstawione na bardzo dużej odległości i nie sposób było wszystkiego ogarnąć. Trzeba było przyjąć jakąś taktykę, sprawdzić gdzie są busy najlepszych kolarzy i właśnie tam się ustawić. Moim priorytetem był autograf zwycięzcy Tour de France w 2012 roku, Bradleya Wigginsa, więc ustawiłem się pod autokarem drużyny Sky i wyczekiwałem. Zaraz obok znajdował się busik włoskiej ekipy Liquigas, a tam jeździł Ivan Basso, który był moim drugim priorytetem tamtego dnia, więc nawet dobrze się złożyło. Na Brytyjczyka nie trzeba było długo czekać, jednak na złożenie przez niego podpisu już tak. Musiałem trzy lub cztery razy go wołać, żeby się podpisał. No cóż, ma tytuł szlachecki, więc plebs nie może mieć tak łatwo. Może gdybym zwrócił się do niego Milordzie to inaczej by to wyglądało. Ale tak czy siak, ogólnie spoko. Dał autograf, uścisnął dłoń i życzył powodzenia. Z Basso było dużo łatwiej, Włoch przyjechał i od razu się podpisał. Ja miałem łatwo z nim, a on ze mną, gorzej miał z małolatami, którzy wykrzykiwali coś do niego i nie chcieli wpuścić go do autobusu. 

Dwa dni później pojechałem do Wieliczki, gdzie już zbierałem wszystkich, jak popadnie. Miałem tam jeszcze kilka priorytetów, ale możecie się domyślić, że udało mi się wszystko zrealizować. I tak na starcie do ostatniego etapu do mojej kolekcji wpadły podpisy od kolarzy tj. Sandy Casar, Yaroslav Popovych, Fabian Cancellara, Davide Rebellin i wielu innych. Z Wieliczki wróciłem z ponad setką podpisów, trzema bidonami, niedożywieniem, niedomiarem wody w organizmie oraz z cudowną opalenizną jednej strony twarzy, po prostu cudo!

To nie był jednak koniec zbierania podczas wakacji.

Jak co roku, stała ekipa użytkowników wspomnianego upadłego forum zorganizowała zlot kolekcjonerów. Wcześniej w Krakowie, Pradze i Lwowie, tym razem przyszedł czas na Gdańsk. Wybraliśmy to miejsce ze względu na mecz Polska - Dania, który odbywał się tam w tamtym okresie. Czternasty sierpnia, tak?

takie tam z Wojtkiem na lotnisku.
Zbieranie trwało kilka dni. Zaczęliśmy od lotniska, gdzie zrobiłem sobie zdjęcie z Wojtkiem Szczęsnym, potrafiłem rozróżnić Schmeichela od Glika oraz poznałem Krychowiaka, nie tak jak co niektórzy. Wpadło też kilka podpisów do kolekcji, Boruc, Błaszczykowski, Kjaer czy Kvist. 

podpis Boruca zebrany osobiście na zdjęciu, szok!
Następnie przenieśliśmy się pod hotel Duńczyków. Do reprezentantów Polski nie było sensu iść, bo nie dość, że znajdowało się tam milion ludzi to niepotrzebne nam były kolejne autografy Szukały i Klicha. Co prawda chciałem jeszcze Olkowskiego, no ale.. może kiedyś. U Duńczyków było w miarę spoko. Do końca naszego pobytu zebraliśmy wszystkich, których chcieliśmy, Morten Olsen, Ebbe Sand, Christian Eriksen, a nawet najbardziej znany i lubiany Kusk, Kasper Kusk. Nie mylić z premierem!

kolejny podpis na zdjęciu, teraz Eriksen.
Wymieniłem tylko kilku zawodników, od których udało mi się zdobyć podpisy, ale możecie mi zaufać, było ich więcej. Skany też będziecie mogli zobaczyć, ale to kiedy indziej. Chyba.

Po wakacjach przyszedł czas na przeprowadzkę do Krakowa. Nowe miasto, nowe szanse, tak ponoć mówią. Może coś w tym jest, bo miałem więcej szans na zbieranie osobiście. Dużo z tych okazji nie wykorzystałem, bo wracałem na weekendy do domu, no ale Cisowa mnie potrzebowała. Ktoś musiał grać, jak nie ja to kto? No dobra, bo się zapędziłem. 

dedykacja od Oresta Lenczyka.
W Krakowie miałem okazję zbierać podpisy od piłkarzy Zagłębia Lubin. Głównie zależało mi na autografie Oresta Lenczyka, który pokazałem wyżej, ale dodatkowo pozbierałem kilku skórokopaczy ligowców, którzy rozegrali już trochę meczy w naszej lidze, m.in. Adam Banaś, Robert Jeż czy też Arkadiusz Piech. Co prawda nie jest to mój profil kolekcji, ale podpisy zebrane osobiście traktuję zupełnie inaczej i zawsze fajnie mieć kilka takich w swoich zbiorach. 

podpis Arka Głowackiego na niezawodnej karcie pocztowej.
No tak, nie wypada mieszkać w Krakowie i nie zbierać autografów od zawodników z jednego z miejscowych klubów. Wraz ze znajomymi, z którymi zbierałem Zagłębie postanowiliśmy pójść na trening Wisły. Była to jedna z ostatnich szans na zebranie ich w Krakowie, ponieważ od stycznia przenoszą się do ośrodka treningowego w innym mieście, szkoda. Oprócz zamieszczonego podpisu Arka Głowackiego, udało mi się zebrać autografy od kilku innych zawodników Wisły. Garguła, Małecki i Burliga na wymianę, chcecie? 

To nie było moje ostatnie zbieranie osobiście w 2013. Podczas jednego weekendu, gdy byłem w Kędzierzynie pozbierałem jeszcze podpisy siatkarzy Effectora Kielce. Dziwne jest to, że nie zbierałem innych drużyn, pomijając fakt, że zazwyczaj śpią w hotelu, który jest na moim osiedlu. No ale fakt, to za daleko, nie chce się.

Oprócz tego wysłałem dwa listy, jeden do Grześka Wójtowicza, a drugi do Adama Swaczyny. Grałem z nimi kiedyś w siatkę, no ale chłopaki robią kariery, a ja.. no właśnie. Zarówno Grzesiek, jak i Adam pozbierali jeszcze podpisy od kolegów ze swoich drużyn, także dzięki wielkie chłopaki!

No i to byłoby na tyle. Wydaje mi się, że spełniłem wszystkie kolekcjonerskie cele, które postawiłem sobie na 2013 rok. Wysłałem kilka listów, zbierałem osobiście nie tylko w wakacje, czego chcieć więcej? Żałuję tylko, że w tym roku nie udało mi się pojechać do Gladbach. Przyszło tam kilku ciekawych grajków, których podpisów nie mam w kolekcji. Nie udało się pojechać i zebrać osobiście, trzeba wysłać list, niestety.

A jakie cele na 2014? Hmm.. By było lepiej w każdej dziedzinie, nie tylko w kolekcjonerstwie. Cytując: By żyło się lepiej!

Dobra, bo chyba za dużo napisałem, jak nie ja. 

Wszystkiego dobrego w 2014! No i żebyście dalej jarali się moją kolekcją!

Tymcza!

4 komentarze:

  1. Wielkie gratualcje! Fajnie czytało się te Twoje historie :) I oczywiście zazdroszczę tych spotkań!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super podsumowanie,jakie cele na 2014 rok...Służę pomocą z autografem Olkowskiego jak się nie przeniesie z Zabrza to chętnie wezmę i graf dla Ciebie..Wszystkiego dobrego w 2014 roku!

    OdpowiedzUsuń