czwartek, 13 lutego 2014

17.

Wychowywanie się w czasach, gdy drużyna z Twojego miasta odnosi swoje największe sukcesy jest czymś wspaniałym. Serio, będąc dzieckiem nie można sobie wyobrazić niczego lepszego.

W młodości każdy miał swojego idola. Każdy miał kogoś kogo lubił i zawsze mu kibicował, choćby nie wiem co. Zazwyczaj tym kimś był sportowiec oglądany w telewizji, sportowiec odnoszący sukcesy na światowych boiskach. Pewnie większość moich rówieśników jarało się wtedy brazylijskim Ronaldo, tym jedynym, prawdziwym Ronaldo. Był też Patrick Kluivert, Juergen Klinsmann, a także wielu innych, których mogę tutaj wymieniać, ale nie w tym sens. Też się nimi jarałem, zresztą dalej się jaram. Grali świetnie, nie ma o czym gadać. Jednak największą wartość z tamtych czasów mają wspomnienia związane z moim miastem, a przede wszystkim z siatkarską drużyną z tamtego okresu. 

Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle swój pierwszy złoty medal zdobył w 1998 roku. Miałem wtedy zaledwie osiem lat i wydaje mi się, że nie za bardzo wiedziałem wtedy co to takiego ta cała siatkówka. Co tak na serio takie dziecko może o tym wiedzieć? Po tych wydarzeniach zainteresowałem się tym trochę bardziej. Wspólnie z bratem śledziłem wyniki Mostostalu, czasami nawet udało nam się wybrać na mecz. Często jednak było nam za mało siatkarskich emocji i sami graliśmy w siatkówkę. Chociaż granie to za dużo powiedziane, bo naszym boiskiem był pokój, a naszą siatką był ... materac.

z Robertem Benkiem Szczerbaniukiem, 2002r.
Drugie złoto przyszło w roku 2000, trzecie rok później i tak kolejno rok po roku do piątego mistrzostwa w 2003. Przez te kilka lat, na parkiecie kędzierzyńskiej hali miałem okazję widzieć najlepszych siatkarzy w naszym kraju. Udało się też zebrać kilka podpisów od moich ulubieńców. Ba, od moich idoli! Nie boję się tego powiedzieć. Musielak, Papke, Świderski, Prus, Szczerbaniuk, Serafin, a także reszta siatkarzy tworzących mistrzowską drużyną była moimi idolami. Co więcej, byli idolami praktycznie każdego dzieciaka w moim mieście.

Od tamtych czasów, kędzierzyńska siatkówka przeżywała wzloty i upadki. Tamtejszych sukcesów nie udało się już powtórzyć. Były co prawda dwa srebrne medale, był również jeden brązowy, ale cały czas czekamy na ten najcenniejszy. Czekamy na złoto i powrót na siatkarski tron. Rok temu było bardzo blisko - wszyscy wiemy, jak się skończyło, kiepsko. W tym roku, będąc szczerym, będzie ciężko zdobyć złoto. Jednak wierzę. Wierzę ja i wierzą inni kibice, którzy w przeciwieństwie do mnie chodzą na mecze i dopingują Zaksę co tydzień.

Tak, wzięło mnie na wspomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz